poniedziałek, 30 grudnia 2019

#31

Wczoraj zjadłam 3 marchewki, na obiadokolację pół bułki z serkiem czosnkowym.
Waga wczoraj i dzisiaj pokazuje 62,6. Jestem na minusie 100 g. Każde 100 g cieszy. Małymi kroczkami do przodu jak to mówią.
Kupiłam sobie krem pod oczy za 76 zł. Serce mnie bolało jak płaciłam ale może pomoże na wiecznie zmęczona okolicę oczu. Poza tym w końcu pracuję, więc od czasu do czasu mogę coś kupić ponadprogramowego, tak myślę. Odwiedzę was wkrótce. Najpewniej wieczorkiem.

Trzymajcie się chudo! Miłego dnia!

sobota, 28 grudnia 2019

#28

Witajcie po Świętach!

Dawno mnie nie było, miałam sporo zajęć: praca-uczelnia-praca-dom-praca.
Jak w tym czasie jadłam? Bardzo różnie. Na pewno nie przejadałam się, może poza wigilią. Raz jadłam 500 kcal, innym razem 1000. Chociaż ja ze swoim K. nie obchodzimy świąt to przyrządziliśmy sobie kolację. Był karp, kapusta z grochem, uszka z barszczem, krokiety, pierogi.
Jadłam wszystko ale tak bez nadmiernego obżarstwa. W 1 i 2 dzień świąt już umiarkowanie. Weszłam dzisiaj na wagę, pokazała ku mojemu zdziwieniu 62,7 kg. Przez dwa tygodnie schudłam 0,5 kg. Z jednej strony mało, z drugiej jak na nieregularną kalorykę dużo. Można powiedzieć w sam raz. Mam nadzieję, że w styczniu schudnę więcej niż zaledwie 0,5 kg na 2 tygodnie. Muszę zacząć chodzić na aeroby, bo nie zdążę do wakacji. Mam cel: waga do czerwca minimum 55 kg. To bardzo realny cel, więc jeśli zawalę to z własnej winy a nie z wygórowanych oczekiwań.
Postaram się pisać systematycznie.


Dzisiaj odebrałam okulary. Są śliczne, trochę kocie w turkusowej oprawie. A do tego uroczy pojemniczek na soczewki w żabki <3



Edit: Wielokrotnie oglądałam film "Kiedy przyjaźń zabija" i chociaż to raczej kino trochę familijne to oglądanie go jakoś pomaga mi przetrwać najgorsze chwile.


sobota, 14 grudnia 2019

12# 13# 14#

Hej!
W ostatnich dwóch dniach jadłam trochę więcej ale nie przekroczyłam 700-800 kcal.
Waga niestety rano pokazała 63,2, czyli o 100 gram więcej. Eh.

Dzisiaj wypiłam szklankę soku multiwitamin, na obiad mam pół woreczka ryżu z mieszanką chińską a na kolację planuję surówke z dwóch marchewek i połowy pomarańczy.

Jutro na uczelnię zabbiorę surówkę z marchewki i połówkę woreczka ryżu i mały sok w kartoniku z rurką.


Trzymajcie się chudo!

środa, 11 grudnia 2019

#11

Wczoraj nic nie jadłam. Piłam tylko kawę z mlekiem i czekoladę rozpuszczalną.
Dzisiaj natomiast na śniadanie banan a na obiadokolację surówka na bazie białej kapusty. Nie wiem ile to może mieć kalorii ale na pewno nie przekroczyłam 500 kcal, więc jest dobrze.
Też tak macie, że jak nic nie jecie to nie macie apetytu a jak coś zjecie to robicie się glodni? U mnie tak to teraz wygląda.

wtorek, 10 grudnia 2019

#9,10

Wczoraj zjadłam a raczej wypiłam tylko kotajl z banana i mleka
tj. jakieś 200 kcal

i dzisiaj jeszcze nic nie jadłam. Jeśli poczuję głód to wypiję taki sam koktajl.

Waga rano pokazała 63,1! A więc chudnę, powolutku ale sukcesywnie. Może do wiosny uda się te 55 kg. A potem do lata 50. Marzę o tym i mam w sobie siłę! Jak na razie :)

W czwartek mam rozmowę o pracę. Nie wiadomo co z tego wyniknie ale fajnie, że w ogóle zapraszają mnie na rozmowy.

I jestem z siebie trochę dumna, bo wcześniej każdy smutek i stres zajadałam a teraz daję radę bez tego. Właściwie jeszcze bardziej jestem zmotywowana.

Cel do lata: od foki do szparagi


niedziela, 8 grudnia 2019

#8

Bilans z wczoraj:
fasolka w sosie pomidorowym - 168 kcal
kanapka z połowy kajzerki, jajka, łyżeczki sosu czosnkowego winiary i tuńczyka z wody - 244 kcal

Razem: 411 kcal


Kupiłam wagę elektroniczną i ona pokazuje większy pomiar, bo aż 63,5 kg. Czyli biorąc pod uwagę, że schudłam 5 kg to musiałam ważyć jakieś 69 kg. Będę opierała się na wadze elektronicznej.
Nie zrealizowałam więc swojego pierwszego celu - 60 kg. Walczę nadal.

A dzisiaj niedziela i jak zwykle dzień porządków.

sobota, 7 grudnia 2019

#6, 7

Bilans z 6 grudnia:
koktajk z bananem i mlekiem - 200 kcal
4 mandarynki - 100 kcal

Razem: ok. 300 kcal

Dzisiaj nie wiem jeszcze co będę jadła, dlatego uzupełnię notatkę wieczorem. Wieczorem też przeczytam co u Was słychać.
Mam w planach kupić dzisiaj wagę elektroniczną, żeby mieć większą kontrolę nad procesem odchudzania.
W pracy zauważono, że schudłam. Bardzo mnie to cieszy:)

czwartek, 5 grudnia 2019

#5

Bilans ze środy:
koktajk z dwóch bananów i mleka - 233 kcal
Fasolka w sosie pomidorowym - 168 kcal
Draże kokosowe korsarz - 326 kcal

Razem: 727 kcal

Gdyby nie te drażetki wyszedły ładny bilans. Meh.

środa, 4 grudnia 2019

#4

Odebrałam list, odpowiedź jest średnia, tzn. mam uzupełnić dokumentację i dosłać. Tak przewidywałam, chociaż chciałabym tę sprawę już załatwić i wiedzieć, w którą stronę to się potoczy.

Wczorajszy bilans:
koktajk z połówką awokado, bananem, małym jogurtem i mlekiem
kanapka z połową kajzerki, łyżeczką sosu czosnkowego, łyżeczką tuńczyka z wody i jajkiem sadzonym
skittlesy

755 kcal

Pogoda za oknem niezbyt sprzyjająca. Chyba muszę wdziać ubranko eskimosa.

wtorek, 3 grudnia 2019

#3

Zmiany w lekach chyba robią to co mają robić, bo budzę się przed 8:00 i jestem wyspana.
W pracy nerwowo, coraz częściej poważnie myślę o zmianie pracy a przede wszystkim środowiska, w którym przebywam.
Bardzo się stresuję, bo dostałam awizo na list, na który czekam od dawna. Wiele od niego zależy. Dzisiaj go odbiorę po 11.

Waga rano pokazała 60 kg, więc ta niewielka zwyżka była spowodowana okresem. Ogarnęłam się i dalej dietuję. Wczorajszy bilans:
koktajl z połówką awokado, bananem, małym jogurtem naturalnym i mlekiem
4 mandarynki
1/4 kajzerki, łyżeczka sosu czosnkowego winiary, jajko sadzone, łyżeczka tuńczyka z wody

702 kcal

niedziela, 1 grudnia 2019

#1

  1. Waga pokazała dzisiaj 61 kg. Mam nadzieję, że to przez okres. Jestem załamana. Zwłaszcza, że w ostatnich dniach niespecjalnie trzymałam dietę, to wina chyba miesiączki, że potrzebowałam więcej kalorii. Dzisiaj planuję głodówkę i ogarnięcie się. Dostałam zastrzyku energii. Od rana sprzątam. 
  2. W piątek miałam ciężki dzień: rano terapia, w południe lekarz, potem praca do 20. Lekarz zdecydował, że spróbujemy modyfikacji leczenia ale w obrębie leków, które już przyjmuję na zasadzie tego więcej a tamtego mniej i inne pory zażywania. W aptece zostawiłam 90 zł. Biorę teraz ketrel na sen, efecctin na depresję, lamitrin na stabilizację nastroju i fluanxol na myśli psychotyczne. Plus jest taki, że nie mam apetytu.
  3. K. powiedział, że w styczniu dostanę na urodziny kota takiego jak chciałam, czyli wiekowego, takiego, którego nikt by nie chciał. Opiekowanie się nim ma mi pomóc w leczeniu. 



środa, 27 listopada 2019

za lisem

Wracając wczoraj z pracy późnym wieczorem, natknęłam się na lisa na osiedlu. Smutny był to widok. Szukał jedzenia. Szkoda mi tych zwierząt, my żremy z nadmiarem, tyle jedzenia się marnuje a głód jest wokół nas. Jeszcze bardziej zmotywowało mnie to do nie jedzenia.

Bilans z wtorku 700 kcal
sok pomarańczowy Tymbark 300 ml 132 kcal
gorący kubek 90 kcal
pół kajzerki z jajkiem sadzonym, tuńczykiem w sosie własnym, sosem czosnkowym
pół woreczka ryżu białego

Może pozostanę na razie w granicach 700 kcal, żeby uniknąć napadowego zmęczenia. Zobaczę czy waga też zacznie spadać, najwyżej obniżę znowu do 500 kcal.
Waga nadal pokazuje 60 kg.

wtorek, 26 listopada 2019

60-tka na karku

W weekend czułam się okropnie słabo. Niemal całą sobotę i niedzielę przespałam. Zawsze gdy dopada mnie takie zmęczenie zwiększam kalorię, to taki chwyt z desperacji, bo nie wiem co mi wtedy dokucza - odchudzanie czy depresja. W piątek idę do lekarza i mam postanowienie porozmawiania o modyfikacji leczenia. W weekend jadłam coś koło 1 000 kcal, w tym głównie węglowodany. W poniedziałek obudziłam się jak nowo narodzona. Zjadłam prze cały dzień 750 kcal. Dzisiaj weszłam rano na wagę a tam 60 kg! Waga troszkę się waha, bo jestem przed okresem, ale takiego wyniku się nie spodziewałam. Nie wierzę, że schudłam już 5 kg. Nigdy diety redukcyjne na mnie "nie działały". Widocznie muszę być na tych 500 kaloriach, żeby widzieć efekty.
Piąteczka z przodu już tuż tuż a więc ogarniam się i cisnę dalej.

Trzymajcie się ciepło!

czwartek, 21 listopada 2019

Bilans dnia:
sok pomarańczowy Tymbark 300 ml - 132 kcal
czekoladka figurka goplany karmelowa - 165 kcal
sałatka na bazie warzyw konserwowych i gotowanych na parze z sosem z majonezem, czosnkiem i jogurtem - 244 kcal
gorący kubek borowikowa z grzankami - 65 kcal

razem:
601 kcal

Poleciałam dzisiaj z kaloriami. Nie jestem z siebie dumna. Niepotrzebny był zupełnie ten sok, ale czułam takie pragnienie, że nie byłam w stanie się opanowac. Boję się, że po dzisiejszym dniu zawalę, bo rano waga pokazywała 61 kg i boję się, że jutro rano to się nie powtórzy.
Na basen nie poszłam, bo za późno wstałam i nie zdążyłam się spakowac przed pracą. A jutro też muszę wstac skoro świt, bo terapia. Ona też mnie nieźle rozwala, więc nie wiem czy będę miała siłę zebrac się po niej na basen.

środa, 20 listopada 2019

Bilans dnia:

pół woreczka ryżu białego - 160 kcal
sałatka z 3 łyżek groszku, 3 łyżek kukurydzy, 3 ogórków konserwowych, 1 ziemniaka, 1 marchewki bez sosu - 260 kcal

Razem 420 kcal

+ kawa (tej nie wliczam w bilans)

A jutro po pracy wybieram się na basen, nogi prawie ogolone :D

wtorek, 19 listopada 2019

500 kcal

Dzisiejszy bilans:
sałatka z trzech łyżek kukurydzy, 4 łyżek groszku konserwowego, 1 jajka, 3 ogórki konserwowe, 1płaska łyżka majonezu kieleckiego - 345 kcal

w planie zupa grochowa wegetariańska - ok 150 kcal

Razem: 495 kcal

Łyżka majonezu ma tyle samo kcal, co pół woreczka ryżu. Wobec tego może lepszym pomysłem jest jedzenie sałatki bez majonezu na obiad i pół woreczka ryżu na śniadanie. Wtedy zmieszczę się w 500 kcal i zjem śniadanie, bo dziś wyszłam bez śniadania.

Powinnam się też zmotywowac, żeby chodzic na basen znowu.

Tak wyglądam teraz. Ciało zalane tłuszczem. Jak zejdę z wagą to zrobię porównanie. Mam nadzieję, że do tego dojdzie.


sobota, 16 listopada 2019

62 kg

Cofnąc się z 65 kg do 45. Wrócic do dawnego ciała i poczucia kruchości.
Na razie - 3 kg.
Cele: zmieścic się w pasiaste spodenki, r. 36.

Bilans na dziś:
pół woreczka ryżu - 176 kcal
banan z mlekiem - 160 kcal

razem: 236 kcal