poniedziałek, 6 stycznia 2020

#6

Poranna waga 63,3. Te 0,5 kg, które zrzuciłam teraz przybrałam z powrotem i waga stoi w miejscu. Nie wiem już co robić. Mam wrażenie, że po tym jak schudłam te 6 kg i wyglądam nieco lepiej to moja motywacja znacznie osłabła. Chyba samą dietą nie schudnę, bo nawet na niskich bilansach jest ciężko. Nie mam siły, żeby się zmusić do chodzenia na basen czy na aeroby.
Gdzie znaleźć motywację? Pytanie bez odpowiedzi.

sobota, 4 stycznia 2020

#4

Zjadłam dzisiaj pół woreczka ryżu z warzywami. W ogóle w Biedronce jest super mieszanka warzywna. Nazywa się Warzywa Letnie. I są świetnie skomponowane z takimi małymi kukurydzkami, poza marchewką jest dużo innych warzyw -  fasolka szparagowa i brokuł. Polecam spróbować. A z Rossmana moge polecieć, jeśli jeszcze nie znacie takie pastylki, które mają 3 kcal na sztukę. Są z firmy Altapharma. Ja uwielbiam o smaku mango i malinowe.
Kupiłam też w Rossmanie taką jakby maseczkę chłodzącą pod oczy. Tzn. ona jest wypełniona takimi żelowymi kulkami i wkłada się ją do lodówki i potem na oczy. Zawsze w piątki wychodzę spłakana z terapii i potem cąły dzień mam czerwone oczy. Może trochę pomoże obkurczyć naczynia.

czwartek, 2 stycznia 2020

#2

W Sylwestra i Nowy Rok jadłam słodycze. Nawet nie tak, że miałam na nie ochotę ale dlatego, że były. Najgorsza z możliwych opcji. I piłam pepsi. Waga rano pokazała 62,9 +300 g. Od jutra zaczynam od nowa. Postanowiłam jednak, że nie będę urządzała sobie głodówek, żeby nie rozwalić metabolizmu. U jednej z was przeczytałam, że chudniecie nawet 1,7 na tydzień. Wow. Tyle to ja chudnę może w przeciągu miesiąca i to na niskich bilansach. Trzeba wrócić do jedzenia ryżu z warzywami i w ogóle jedzenia tylko mniej i unikać niewartościowych produktów.
Nowy rok, nowy miesiąc, nowe wyzwania. Pocieszam się, że mam bardzo realistycznie postawiony cel, więc wszystko w moich rękach!
Niestety muszę się przyznać, że ostatnio lecę sobie w kulki, jeżeli chodzi o branie leków. Raz wezmę, raz nie wezmę, w różnych dawkach i porach. Muszę się usystematyzować i z lekami i z jedzeniem. Powinnam też ogarnąć pokój, żeby żyć w ludzkich warunkach.

poniedziałek, 30 grudnia 2019

#31

Wczoraj zjadłam 3 marchewki, na obiadokolację pół bułki z serkiem czosnkowym.
Waga wczoraj i dzisiaj pokazuje 62,6. Jestem na minusie 100 g. Każde 100 g cieszy. Małymi kroczkami do przodu jak to mówią.
Kupiłam sobie krem pod oczy za 76 zł. Serce mnie bolało jak płaciłam ale może pomoże na wiecznie zmęczona okolicę oczu. Poza tym w końcu pracuję, więc od czasu do czasu mogę coś kupić ponadprogramowego, tak myślę. Odwiedzę was wkrótce. Najpewniej wieczorkiem.

Trzymajcie się chudo! Miłego dnia!

sobota, 28 grudnia 2019

#28

Witajcie po Świętach!

Dawno mnie nie było, miałam sporo zajęć: praca-uczelnia-praca-dom-praca.
Jak w tym czasie jadłam? Bardzo różnie. Na pewno nie przejadałam się, może poza wigilią. Raz jadłam 500 kcal, innym razem 1000. Chociaż ja ze swoim K. nie obchodzimy świąt to przyrządziliśmy sobie kolację. Był karp, kapusta z grochem, uszka z barszczem, krokiety, pierogi.
Jadłam wszystko ale tak bez nadmiernego obżarstwa. W 1 i 2 dzień świąt już umiarkowanie. Weszłam dzisiaj na wagę, pokazała ku mojemu zdziwieniu 62,7 kg. Przez dwa tygodnie schudłam 0,5 kg. Z jednej strony mało, z drugiej jak na nieregularną kalorykę dużo. Można powiedzieć w sam raz. Mam nadzieję, że w styczniu schudnę więcej niż zaledwie 0,5 kg na 2 tygodnie. Muszę zacząć chodzić na aeroby, bo nie zdążę do wakacji. Mam cel: waga do czerwca minimum 55 kg. To bardzo realny cel, więc jeśli zawalę to z własnej winy a nie z wygórowanych oczekiwań.
Postaram się pisać systematycznie.


Dzisiaj odebrałam okulary. Są śliczne, trochę kocie w turkusowej oprawie. A do tego uroczy pojemniczek na soczewki w żabki <3



Edit: Wielokrotnie oglądałam film "Kiedy przyjaźń zabija" i chociaż to raczej kino trochę familijne to oglądanie go jakoś pomaga mi przetrwać najgorsze chwile.


sobota, 14 grudnia 2019

12# 13# 14#

Hej!
W ostatnich dwóch dniach jadłam trochę więcej ale nie przekroczyłam 700-800 kcal.
Waga niestety rano pokazała 63,2, czyli o 100 gram więcej. Eh.

Dzisiaj wypiłam szklankę soku multiwitamin, na obiad mam pół woreczka ryżu z mieszanką chińską a na kolację planuję surówke z dwóch marchewek i połowy pomarańczy.

Jutro na uczelnię zabbiorę surówkę z marchewki i połówkę woreczka ryżu i mały sok w kartoniku z rurką.


Trzymajcie się chudo!

środa, 11 grudnia 2019

#11

Wczoraj nic nie jadłam. Piłam tylko kawę z mlekiem i czekoladę rozpuszczalną.
Dzisiaj natomiast na śniadanie banan a na obiadokolację surówka na bazie białej kapusty. Nie wiem ile to może mieć kalorii ale na pewno nie przekroczyłam 500 kcal, więc jest dobrze.
Też tak macie, że jak nic nie jecie to nie macie apetytu a jak coś zjecie to robicie się glodni? U mnie tak to teraz wygląda.