wtorek, 10 grudnia 2019

#9,10

Wczoraj zjadłam a raczej wypiłam tylko kotajl z banana i mleka
tj. jakieś 200 kcal

i dzisiaj jeszcze nic nie jadłam. Jeśli poczuję głód to wypiję taki sam koktajl.

Waga rano pokazała 63,1! A więc chudnę, powolutku ale sukcesywnie. Może do wiosny uda się te 55 kg. A potem do lata 50. Marzę o tym i mam w sobie siłę! Jak na razie :)

W czwartek mam rozmowę o pracę. Nie wiadomo co z tego wyniknie ale fajnie, że w ogóle zapraszają mnie na rozmowy.

I jestem z siebie trochę dumna, bo wcześniej każdy smutek i stres zajadałam a teraz daję radę bez tego. Właściwie jeszcze bardziej jestem zmotywowana.

Cel do lata: od foki do szparagi


niedziela, 8 grudnia 2019

#8

Bilans z wczoraj:
fasolka w sosie pomidorowym - 168 kcal
kanapka z połowy kajzerki, jajka, łyżeczki sosu czosnkowego winiary i tuńczyka z wody - 244 kcal

Razem: 411 kcal


Kupiłam wagę elektroniczną i ona pokazuje większy pomiar, bo aż 63,5 kg. Czyli biorąc pod uwagę, że schudłam 5 kg to musiałam ważyć jakieś 69 kg. Będę opierała się na wadze elektronicznej.
Nie zrealizowałam więc swojego pierwszego celu - 60 kg. Walczę nadal.

A dzisiaj niedziela i jak zwykle dzień porządków.

sobota, 7 grudnia 2019

#6, 7

Bilans z 6 grudnia:
koktajk z bananem i mlekiem - 200 kcal
4 mandarynki - 100 kcal

Razem: ok. 300 kcal

Dzisiaj nie wiem jeszcze co będę jadła, dlatego uzupełnię notatkę wieczorem. Wieczorem też przeczytam co u Was słychać.
Mam w planach kupić dzisiaj wagę elektroniczną, żeby mieć większą kontrolę nad procesem odchudzania.
W pracy zauważono, że schudłam. Bardzo mnie to cieszy:)

czwartek, 5 grudnia 2019

#5

Bilans ze środy:
koktajk z dwóch bananów i mleka - 233 kcal
Fasolka w sosie pomidorowym - 168 kcal
Draże kokosowe korsarz - 326 kcal

Razem: 727 kcal

Gdyby nie te drażetki wyszedły ładny bilans. Meh.

środa, 4 grudnia 2019

#4

Odebrałam list, odpowiedź jest średnia, tzn. mam uzupełnić dokumentację i dosłać. Tak przewidywałam, chociaż chciałabym tę sprawę już załatwić i wiedzieć, w którą stronę to się potoczy.

Wczorajszy bilans:
koktajk z połówką awokado, bananem, małym jogurtem i mlekiem
kanapka z połową kajzerki, łyżeczką sosu czosnkowego, łyżeczką tuńczyka z wody i jajkiem sadzonym
skittlesy

755 kcal

Pogoda za oknem niezbyt sprzyjająca. Chyba muszę wdziać ubranko eskimosa.

wtorek, 3 grudnia 2019

#3

Zmiany w lekach chyba robią to co mają robić, bo budzę się przed 8:00 i jestem wyspana.
W pracy nerwowo, coraz częściej poważnie myślę o zmianie pracy a przede wszystkim środowiska, w którym przebywam.
Bardzo się stresuję, bo dostałam awizo na list, na który czekam od dawna. Wiele od niego zależy. Dzisiaj go odbiorę po 11.

Waga rano pokazała 60 kg, więc ta niewielka zwyżka była spowodowana okresem. Ogarnęłam się i dalej dietuję. Wczorajszy bilans:
koktajl z połówką awokado, bananem, małym jogurtem naturalnym i mlekiem
4 mandarynki
1/4 kajzerki, łyżeczka sosu czosnkowego winiary, jajko sadzone, łyżeczka tuńczyka z wody

702 kcal

niedziela, 1 grudnia 2019

#1

  1. Waga pokazała dzisiaj 61 kg. Mam nadzieję, że to przez okres. Jestem załamana. Zwłaszcza, że w ostatnich dniach niespecjalnie trzymałam dietę, to wina chyba miesiączki, że potrzebowałam więcej kalorii. Dzisiaj planuję głodówkę i ogarnięcie się. Dostałam zastrzyku energii. Od rana sprzątam. 
  2. W piątek miałam ciężki dzień: rano terapia, w południe lekarz, potem praca do 20. Lekarz zdecydował, że spróbujemy modyfikacji leczenia ale w obrębie leków, które już przyjmuję na zasadzie tego więcej a tamtego mniej i inne pory zażywania. W aptece zostawiłam 90 zł. Biorę teraz ketrel na sen, efecctin na depresję, lamitrin na stabilizację nastroju i fluanxol na myśli psychotyczne. Plus jest taki, że nie mam apetytu.
  3. K. powiedział, że w styczniu dostanę na urodziny kota takiego jak chciałam, czyli wiekowego, takiego, którego nikt by nie chciał. Opiekowanie się nim ma mi pomóc w leczeniu.